Wednesday, 24 September 2008
Kolejny poniedzialek
prezentacja
Prawie caly dzien bezowocnie spedzilam dzis w domu, brzuch nachrzania, pierwsza biegunka meczy..trzeba bylo nie pic z jednygo kubeczka z dzieciakami ;P
i jeszcze inne przeciwnosci dopadly.. poczucie ze cie totalnie zlewaja (jedna siostra mi tu podpada, ale nie ze mna takie numery ;)
Dodala mi sil wasza prezentacja! Wielkie dzieki! Ide dzialac :D
Tuesday, 23 September 2008
a propos jedzenia..
Niedlugo bede chodzila jak te dzieciaki w jednej koszulce i citendze opasanej na okolo bioder :) Teraz to spoks..ale idzie zmiana klimatu, burze piaskowe atakuja niespodziewanie by zaraz potem przyszlo prawdziwe goraco :) a tuz po nim deszcze..
Monday, 15 September 2008
Przepraszam wszystkich stesknionych ;)
A teraz to co bylo, ale dla Was to wciaz cos nowego :P
No i zaczelo sie :) Rok szkolny, ostatni trymestr. Bedzie trwal do konca listopada. Moje obowiazku wciaz sie krystalizuja, ale jak na razie wszystko mi odpowiada. Duzo tworczego dzialania z dzieciakami w oratorium. Mi przypadla grupa Don Bosco –najstarsza, czyli od 12 do 15 lat, choc patrzac na nich dalabym im najwiecej 8-9. Przynioslam ostatnio pilki od Pepe i oszaleli :) Staneli i wykrzykneli „fenk ju ticza Jola” :D (ciezko mi zrozumiec ich angielski,jesli juz ktos mowi po angielsku, bo nie wiem czemu, ale nie wymawiaja „R” juz ich lubie hehehe). W oratorium sa duze braki..mozna by rzec ze nie ma prawie niczego..jest ok 8 pilek (z czego 4 to takie „kapcie” wyjete z zepsutych pilek do nogi) i 3 plansze „self-made” warcabow, gdzie pionkami sa kapsle po piwie i sprite. Ale nie ma to wiekszego znaczenia na wynik gry i dobra zabawe ..Polska (czyli ja:) przegrala sromotnie z Zambia :) 4:1 hehe.
Dzieci z oratorium oprocz tego, ze brudne, obdarte, glodne wszystkiego to tez nie do konca zdrowe. Wiekszosc na bosaka ze zdarta skora do zywego, przysypana piaskiem, nadzerki na skorze do ktorych masowo pchaja sie muchy, brzuszki..ciezko powiedziec czy z niedozywienia czy z niedojrzalach owocow, ktore wcinaja. Ale mimo wszystko to dzieci. Cieszace sie tym co maja, szczerze i otwarcie. A ja wsrod nich cieszaca sie ze moge tu byc. Naprawde niewiele potrzeba do szczescia i mnie i im.
Ale taka nasza chyba ludzka natura ze chcemy cos miec na wlasnosc, dla siebie..dlatego dazymy zeby cos ‘posiadac’ Patrzac na afrykanczykow, w tym konkretnym przypadku na zambijczykow widac ze sobie troche nie radza z tym wchodzacym do nich ‘bogatym swiatem’ Bardzo powszechny widok to jedne portki, pusty brzuch, ale komorka w reku. Zastaw sie a miej..przypomina mi troche Polske z przed paru lat.
Moje oratorium dziala od 14.30 do 17. Jest tez oratoium prowadzone przez ksiezy dla mlodziezy powyzej 15 roku zycia. Nie lubie wyznaczac sobie granic, ani tez ulegac swojej niesmialosci (:P) wiec ktoregos dnia sie tam przeszlam. Fajnie wyposazona duza hala. Sa 3 stoly do ping-ponga, silownia, bilard, pilkarzyki i badbington. Nie trzeba mi bylo wiele by sie zrewanzowac za te warcaby hehe. Pokazalam klase :P Polska mistrzem w ping-ponga :D Chlopaki naprawde sa rowni, troche sie zdziwili ze biala (muzungu) potrafi grac. Czesc z nich tworzy pilkarska druzyne Don Bosco Football Team. Wczoraj grali mecz wyjzdowy w Samfyie. Miasteczko polozone nad najwiekszym jeziorem w Zambii - Bangweulu. Zabralysmy sie z nimi. Szybkie lukniecie na plaze (sliczna jak srodziemnomorska :)) i spacer po wiosce. Pierwsze miejsce w Zambii, ktore zrobilo na mnie wrazenie, ze tu dobrze zyje sie ludziom. Zadbane obejscia, ladne male domki, ludzie lepiej ubrani..najprawdopodobniej maja troche wiecej kasy z polawianych z jeziora ryb. Fajny spacer a potem support naszej druzyny! Wygrali 1:0 :D Zrobilam im sesje fotograficzna..ale cos szwankuje moj aparat, wiec przerzucilam sie na filmiki. Dla chlopakow to duza radocha zobaczyc sie nagranym, i dla mnie tez..uchwycic ich w naturalnych momentach. Skakali, spiewali, robili salta, dawali wywiady hehe. Mnostwo pozytywnej energii. A co do zdjec to duzy problem mam z ich robieniem, bo jak tylko wyciagam aparat to chmara dzieci ustawia sie zeby ich sfotografowac. Mozna zapomniec o zdjeciach nie pozowanych. A ponadto, poza granicami misji lub bez ‘eskorty’ znajomych czarnych lepiej nie wyjmowac aparatu. Jest bardzo niebezpiecznie. Kazdy z misjonarzy i wolonatriuszy bedacych tu dluzszy czas zostal napadniety czy okradziony. Wychodzac do miasta jestes calkowicie zlustrowany od stop do glow. Co masz na sobie, gdzie mozesz miec pieniadze, czy masz zegrek..wszystko widza i sie czaja. Trzeba miec oczy na okolo glowy a to i tak nie zawsze pomaga. Bardzo mi sie tu przypominaja obrazki z filmu ‘Miasto Boga’.
Powstaja we mnie rozne obrazy Afryki. Tego mojego miejsca w Mansie, radosnych zajec z dziecmi, zyczliwych ludzi, nowych dobrych potraw, pieknego czerwonego, idealnie okraglego zachodzacego slonca a z drugiej strony dzieci ulicy, lezacych przy krawezniku, ludzi-zwierzat, jesli moge tak to okreslic..zaszczutych, pomylonych, rzucajacych sie na pare kwacha (jednostka monetarna), ludzi w konwulsjach przy drodze, ktorych cialo telepia takie drgawki, ze rzuca nimi calymi o ziemie. Powstaje tu we mnie duzo skajnych uczuc. Z jednej strony odnajduje spokoj, szczescie, rownowage w sobie, pasuje mi otwartosc ludzi, ich ciekawosc i chec nauki, pogoda ducha, rytm zycia a z drugiej strony ubostwo, bol, hiv, malaria, gruzlica, wykorzystywanie seksualne dzieci, rozboje, prostytucja i barykadowanie domow po zmierzchu. Nawet tu w Mansie nie odwazylabym sie wyjsc poza mury po zachodzie slonca. Nasze drzwi wzmocnione sa metalowymi pretami ktore mocujemy na noc..Nie jest to miejsce sprzyjajace turystom. Choc wiekszosc z nich nie interesuje specjalnie Zambia. Przylatuja na lotnisko w Lusace i autokarami jada do Livingstone obejrzec wodospady. Tak tu wyglada turystyka i trudno sie dziwic.
Mam nadzieje ze nie pisze zbyt chaotycznie. W ciagu tych 3 tygodni mnostwo obserwacji i checi podzielenia sie nimi. A malo czasu by spokojnie ogarnac mysli i je spisac..
Zdjec z imprezy Dzika nie odpale za Chiny :/ ale moze to i lepiej bo bym bardzo zalowala ze nie moglam byc tam z Wami. Sciskam wszystkie osiemdziesiatki :P
Mozna do mnie pisac i dzwonic, jak ktos chce i go stac :P
My mobile phone +26 0976446735
dochodza smsy (chyba ze skypa) rozmowy tez mozliwe ale nie wiem czy przez ten sam program.. Kuba wie, wiec mozecie sie Go pytac :) glowek@gmail.com
Ale tansze rozmowy sa na stacjonarny. Mamy telefon w naszym domu, wiec nie ma problemu by sobie spokojnie porozmawiac +26 0212821206
Przesylam tez adres pocztowy. Listy raczej dochodza, tylko te lotnicze. Czas oczekiwanie okolo 2 tygodni.
Jola Pietka
Chimese
Kabunda/Chief Chimese Road
P.O. Box 710431
Mansa Zambia
ps.jak znajdziecie w tekscie jakies bez sensu "J" to miala byc buzka :D
Sunday, 14 September 2008
korespondencja
Dużo widzę, poznaje a moje mysli i przekonania kształtują się, żeby za chwile przeobrazic się w zupełnie cos innego. Odkłada się we mnie ta Afryka, cześć rzeczy wyparowuje, cześć przysypuje piasek, a to co głebiej doświadczam każdego dnia sprawia, że zaczynam po troszku rozumiec tą zupełnie inną rzeczywistość.
Czuję się tu dobrze..naturalnie w jakiś sposób. Cofnięta w czasie..Gdzie do życia wystarcza trochę jedzenia,słońce, obcowanie z ludzmi, praca ze zwierzętami...W bardzo pierwotny prosty i poukładany sposób przebiega tu Życie, a ja się w to całą sobą wpisuję, w głębokiej ciszy lub przy żywych afrykańskich dzwiekach.. Porzadek dnia wyznacza wschód i zachod słońca oraz dostępność prądu :P
Teraz jest pora sucha. Potrwa jeszcze około dwóch miesięcy, najgorszy będzie październik. Już teraz zaczyna być problem z woda, bo studnie głębinowe też wysychają. Ziemia już dawno wyschnieta i spękana, a piaskowa rdzawość krajobrazu jest wszechobecna. Słonce praży w południe okrutnie, ale na to nie narzekam ;). Wtedy jest przerwa na obiad. Dzien zaczyna się od 6.30, msza a później zajecia z dziecmi. Po przerwie obiadowej znów dzieci w oratorium i kursy komputerowe. Na razie to wszystko wiem z teorii, bo rok szkolny został przesuniety o tydzień ze względu na śmierć prezydenta Zambii, który został zabalsamowany. Jest on teraz obwożony po większych miasteczkach i wystawiany na widok publiczny. Był to 3 prezydent Zambii po odzyskanej w 1964 roku niepodległości. Po zajeciach z dziecmi czas na oporządkowanie zwierzętarni. Kilkunastu klatek z królikami i kurnika.A potem to już tylko przygotowanie zajęć na nastepny dzien i gleboki sen..
Samotnośc będzie, jestem tego pewna, ale w Afryce nigdy nie jest się samemu, nawet gdy się spi hehe. Na ścianach jaszczurki, karaluchy giganty i moi najbliżsi w snach..co noc snia się przyjaciele, to pewnie dzieki lapaczowi snow od Rudzielca ;)
Monday, 25 August 2008
Take off.. Odlot...
"Press" information - my phone number is off now.. and forever :)
Sunday, 24 August 2008
pare otrzymanych slow.. :)) some words from You..
"So, now this is the final line before the big adventure! One year in another continent. You will come back full of smiles, colours and music of the jungle! ;-)"
"Badz szczesliwa, odkrywaj piekno i magie zycia w kazdej sekundzie."
"Nice, interesting and admirable task you are going to face! Once more I would like to encourage you for what you are doing.
All my best"
"Things done with the heart always go in the right sense."
"o kurka (zeby nie przeklinac..hihihi)
az mnie ciary przeszly jak czytalam twoj list
jest to decyzja, ktora napewno odbije sie na twoim zyciu (...)
ale wierze
ale wierze, ze sobie poradzisz..naprawde!!! wierze w to!!!
bo co jak co, ale my mamy determinacje w dazeniu do celu ;-) wyznaczamy cel i go poprostu osiagamy...takie juz jestesmy ;-)"
"hiya jolka! :-)
just wanted to wish you all the best before you go. i'll be following you in
your blog of course, although my polish still isn't anywhere near advanced level :-(
so yes, take care, good luck and be strong. i'm sure it's going to be an amazing
experience that you'll remember your whole life.
ciao."
"remember always always that 1 person only have 1 life only can live 1 and once
so PLEASE go to Africa and give your love that are a lot to this people
that dont have nothing and just a smile to them its already a lot :)
i have a big big admiration for people that do it i really have."
"Odzywaj się często"
"be good and self-confident" !!!
